niedziela, 6 września 2015

Wracam.

No cóż. Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Roczek zleciał niepostrzeżenie. Wielu zaplanowanych rzeczy nie udało się zrealizować, ale nie żałuję. Ten czas był dla mnie. Odpoczęłam, naładowałam akumulatory. Czas wrócić... Do pracy, ludzi, bloga. Trochę szkoda, że taki stan nie może trwać zawsze...

czwartek, 9 października 2014

Wspomnienie lata.


Lato minęło szybko i niepostrzeżenie. Ani się obejrzałam, jak w ogrodzie zapanowała czerwień i żółć. Za szybko, za mało. Minęło na błogim lenistwie, wylegiwaniu się na słońcu, robieniu sobie drobnych codziennych przyjemności, spotykaniu się z rodziną i przyjaciółmi przy ogniu i kiełbaskach lub żeliwnym kociołku.


Przy altanie  powstał mały lawendowy kącik- w donicach, bo na gruncie niestety lawenda u mnie przemarza.

Kwiaty nie zawiodły- kwitły jak co roku bujnie, zachwycały i pachniały odwdzięczając się za troskę.
A i ogród warzywny nie rozczarował. Wydał obfity plon, który teraz leżakuje w spiżarni ciesząc oko i apetyt na lato.



Podczas mojej nieobecności w wirtualnym świecie powstało również wiele nowych szyjątek, ale ich zdjęcia umieściłam w albumie Moje Prace.
 To było dobre lato, a ponieważ mam roczną przerwę w pracy zawodowej- czeka mnie jeszcze mnóstwo takich fajnych, bezstresowych chwil w moim prywatnym raju:)
Pozdrawiam.



niedziela, 30 marca 2014

Szyje się, szyje.

Ostatnio nie mam na nic czasu. W pracy postanowiono nas szkolić za unijne pieniądze- wciąż siedzę więc na szkoleniach. Niektórych ludzi z tych szkoleń widuję częściej, niż własnego męża:) W dodatku szycia mnóstwo, nie wspomnę o ogrodzie... Dziś wrzucam to, co ostatnio powstało, a następnym razem będzie ogrodowo...

piątek, 21 lutego 2014

Szewc bez butów chodzi.



Iza z blogowego świata zamówiła u mnie kołderkę dla dziewczynki. Miała być słodka i różowa- a takie właśnie lubię. Zaczęłam szycie i nagle olśniła mnie myśl, że w domu nie mam żadnej ze swoich szycianek! Poduszki ze sklepu , podkładki ze sklepu, dekoracje sklepowe, o aniołkach i króliczkach nie wspomnę, bo małych dzieci u mnie już brak. A może by tak uszyć coś dla siebie? I tak powstał kocyk- kołderka na huśtawkę lub na piknik, doszyję jeszcze tylko podusie i będzie się tu świetnie czytało książki:)



A co w moim Skrawku Nieba? Powoli zbliża się wiosna. Wychodzą krokusy, tulipany, kwitną przebiśniegi.
Pojawili się też nowi mieszkańcy, jest ich cała kolonia i za cholerę nie dadzą się wyeksmitować. Budują gniazda na wszystkich wysokich drzewach wokół domu. Znów nie zbiorę orzechów, bo wszystko zjedzą. Może ktoś ma radę na takich niechcianych gości?


 

piątek, 27 grudnia 2013

Ciche Święta...

Moje Święta były w tym roku ciche. Bez radości, śmiechu, śpiewania kolęd.  Tydzień przed świętami nagle zmarł mój Ojciec. Pogrzeb był 4 dni przed Wigilią. Dzień później dotarła kartka z życzeniami świątecznymi. Powtórzył się scenariusz sprzed 5 lat,  kiedy to również w poniedziałek 16, tylko przed Wielkanocą- zmarła moja Mama. Dzień po pogrzebie listonosz przyniósł od niej kartkę z życzeniami. Nawet pogrzeb oboje mieli w tym samym dniu, we czwartek tuż przed świętami.. Zabrała go do siebie na święta...
Trzeba było usiąść do stołu, podzielić się opłatkiem, przygotować puste nakrycie. Trzeba było te święta przeżyć... Więcej było w nich smutku, niż radości.


Cóż , to jest właśnie życie. Narodziny i śmierć. Sens istnienia.


niedziela, 1 grudnia 2013

Jestem, żyję, szyję...

  Czas gna jak szalony. Dziś już pierwszy dzień adwentu. Długo nie mogłam zmobilizować się do napisania tu czegokolwiek, a może trochę chciałam odpocząć, może zmęczenie materiału, może te długie ciemne wieczory zrobiły  swoje. Przyłapałam się jednak na tym, że nie mogę zbyt długo wytrzymać bez zaglądania do moich blogowych koleżanek- to tak, jak wpadanie na kawę. Mimo więc, że sama milczałam- bywałam u Was dość często. To fascynujące, że ludzie, mimo, że nigdy się nie spotkali, czują ze sobą jakąś więź. Fajnie. Niech więc tak zostanie.
 Nadszedł gorący czas. Przygotowania do świąt, porządki, pieczenie pierniczków, szykowanie prezentów, dekorowanie domów. Chodzi mi po głowie pewien pomysł- ale o tym na razie sza. W świąteczny klimacie kilka moich antydepresantów.


 

środa, 16 października 2013

Kocham dynie.

To moje ulubione warzywo. Energetyzujący kolor u schyłku jesieni, idealny okrągły kształt, znakomity smak. Takie małe słońca na grządkach. Każdego roku je uprawiam, a potem dekoruję, rozdaję, gotuję. Są wszędzie- na stolikach, parapetach okien, w donicach, na schodach. Cieszą oko i poprawiają humor do pierwszych przymrozków. A kiedy te przychodzą- dynie lądują w słoikach i garnkach.

To tylko część mojej tegorocznej kolekcji. Reszta w piwniczce. A jeśli jesteście ciekawi dyniowych zdjęć- zapraszam na mój artykuł z Festiwalu Dyni  do Kasi na Ogrodową :). Buziaki!