niedziela, 13 maja 2012

Mój prywatny raj.

Na tarasie
Skarpa
Nad stawem
Strumyk
Jagodnik lub malinowy chruśniak
Cieniste zakątki
A wszystko to podwójną parą rąk- moich i męża. Nie do uwierzenia, że 10 lat temu królowała tu pokrzywa i podagrycznik.W następnym poście będzie warzywnik. Pozdrawiam!


niedziela, 29 kwietnia 2012

Nareszcie wiosna i bardzo męska rzecz...

Przez te kilka słonecznych dni rozbujało się wszystko wokół. Nie ma czasu na blog, jest robota ( nieustanna ) w ogrodzie. Ale świecące słoneczko i młodziutka zieleń mobilizuje do działania.
Tegoroczna zima bardzo dała się we znaki moim roślinkom. W tle uschnięta wierzba, która jednak zostaje, bo podoba mi się jej forma.Pomarzły prawie wszystkie róże- mimo kopcowania i ogacania włókniną, budleje , bardzo chorują bukszpany , nie wiem, czy przyczyną nie są przemarznięte korzenie. Trudno.

Teraz już wiem, co przetrwa w moim ogrodzie, więc tego trzeba się trzymać. Za to pięknie kwitną drzewa i krzewy dając nadzieję na obfite zbiory.
Poniżej krzaki jagód kamczackich , a u ich stóp mała plantacja żurawiny.
A na koniec bardzo męska rzecz, o której mowa w tytule. Kołderka dla dwuletniego wilka morskiego.
Myślę, że przypadnie mu do gustu?


sobota, 7 kwietnia 2012

Post o niczym.

Kwiecień- plecień? Pogoda na pewno  świąteczna nie jest - zdjęcia robione w odstępie 10 min.Widać na nich  skrawek ziemi w trakcie zagospodarowywania- wykopany jesienią stawik, na którym już pływa żabi skrzek (super- będą  nocne rechoty :) i para dzikich kaczek ( może doczekamy się potomstwa?). A nad stawikiem mój kawałek nieba
Ładny ,prawda?
Mój mąż jest w gorącej wodzie kąpany. Wczoraj zrobił mi wielkanocnego zajączka- pojechał do sklepu po spożywkę, a wrócił z nowym narożnikiem do pokoju kawowego. Nie powiem, że się nie cieszyłam :)). Chciałam mieć brązowy narożnik,to mam!
Jak widać na pierwszym zdjęciu kocica od razu zmianę zaakceptowała.
ŻYCZĘ  WESOŁEGO ALLELUJA !

niedziela, 1 kwietnia 2012

Wiosną zapachniało.

Zapachniało wiosną. Ptaki rano się drą. Roboty w Skrawku Nieba tyle, że dnia brakuje. Zagrabić, przesadzić, posiać, poflancować, podciąć, oplewić...Czasem brak też sił. A i dom ma wiele okien i kątów do ogarnięcia. Wczesna wiosna to dla mnie bardzo pracowity czas. Staram się też nie zapomnieć o świętach. Są już dekoracje i baranki na prezenty.
Myślałam ,że w tym roku chociaż szycie sobie daruję, ale niestety- a może właśnie stety- nie dało się odmówić. Powstał więc na zamówienie drób i słodka trójca.

Zaczęłam też sezon w tunelu foliowym. Jako że rozsady porozkładane we wszystkich możliwych jasnych kątach mego domu lekko mnie irytowały, wymyśliłam taki wynalazek:

Pomidorki w świetnej kondycji przetrwały wczorajszy nawrót zimy. Stara skrzynka i okna zdały egzamin! Jak widzicie na pierwszym planie- szczypiorek, rzodkiewka, koperek i szpinak, który uwielbiam.Mam geny po Papaju :) A oto pomidorki
Wiosną mój mąż wynurza się z piwnicy i uaktywnia wokół domu. W tym roku wymyślił chodnik,  coby jego królewna gumowców nie brudziła, he,he. Jak on pracuje, sajgon jest w promieniu 0,5 km.Ja nazywam to brakiem organizacji pracy, ale przecież liczy się efekt? Dodam tylko, że kostkę brukową robi sam , przez całą zimę , w piwnicy właśnie . .A trochę tego już wyprodukował!

Ponieważ pewnie w wielkim tygodniu nie będzie czasu na pisanie, chciałabym na koniec wszystkim moim przemiłym blogowym koleżankom, które pamiętają o zostawieniu ciepłego słowa, i tym, którzy bywają  u mnie po cichaczu  ,życzyć radosnych i zdrowych świąt! Dużo słonka!
Ps . Muszę dopisać pod niemałą presją, że mój dzielny syn przy układaniu chodnika też pomaga!

sobota, 10 marca 2012

Nie ma to jak przenieść się w czasie ...

Co można robić w Dniu Kobiet? Można przyjmować goździki i tulipany, albo rajstopy( moje pokolenie wie, w czym rzecz), albo wyjechać do spa. Można też przenieść się w czasie i pobiesiadować w średniowiecznej karczmie w Detenicach (rzut beretem ode mnie :)) jakieś 150 km, 3 godzinki autobusem :)). Uczta dla zmysłów: oczu- piękne wnętrza i półnagie tancerki na stołach ( faceci zapominali oddychać!), uszu - dla tych,co choć trochę pojmują czeski język, smaku- dobre piwo i pyszne żeberka.Co tam te 3 godzinki w autobusie tam i 3 z powrotem! Było warto! Zobaczcie sami :

A ten ostatni sprzedawał eliksir młodości. Nie kupiłam, bo jakoś nie przekonał mnie jego wygląd ....Chyba wolę się postarzeć po swojemu! Pozdrawiam !