wtorek, 9 maja 2017

Zimna Zośka ?


Już po Stanisławie. Zgodnie z rodzinną tradycją ogórki powinny być w ziemi. Nie są. Jest zimno, chwilami popaduje śnieg. W nocy przymrozki do -4. Wszystko skurczone, jakby chciało się zaparpać. Okwitły czereśnie, śliwy, grusze i wiśnie. Nie są zapylone, bo pszczół nie ma. Teraz jabłonie, ale nie wiem, czy nie przemarzły. Sezon rodzi się w bólach. W tym roku pierwszy raz od kilkunastu chyba lat nie wyprodukowałam rozsad. A byłam taka pełna zapału- zakupiłam 9 gatunków pomidorów i już się cieszyłam plonami. Niestety, roślinki po wypuszczeniu przylistków stanęły jak zaklęte. Nie rosną. Nie wiem, gdzie popełniłam błąd. Za zimne noce( są w szklarni) lub zła ziemia rozsadowa. Zwykle sieję w najtańszej, biedronkowej, tym razem kupiam lepszą, firmową. Pokryła się rdzawym grzybem. Kilka nasion pomidorków, które zostały, wysiałam ponownie dopiero w  ostatnim tygodniu kwietnia. Dopiero wschodzą. Zamierzam eksperymentować- wyczytałam gdzieś w starej książce ogrodniczej, że te siane późno szybciej owocują. Przekonamy się. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz