wtorek, 16 listopada 2010

Dla mojej P.

   
Jutro ktoś dostanie to w prezencie. Ciekawe, czy będzie się cieszyć?

Przetworowo.

Dziś króluje papryka .

   
 Uwielbiam ja jeść pod każdą postacią . Tym razem w zalewie słodko- kwaśnej :
- 7 szklanek wody
-1 szklanka octu
-2 łyżki soli
-18 łyżek cukru ( to nie pomyłka, ma być 18 dużych łyżek !)
- ziele i listek laurowy
Taką zalewą zalewam surową papryczkę i bardzo krótko zagotowuję w słoikach, bo lubię chrupiące warzywa, a nie rozgotowaną paciaraję:)
 
I jeszcze specjalnie na życzenie mężusia papryka faszerowana kapustą

 


A to wczorajsze zbiory już ususzone:

 

A tak się leży kopytkami do góry:

 

Kołderka, podusie i kolejny kot.

Dni ostatnio nie sprzyjają wyjściom na dwór, więc trochę szyję. Skończyłam kołderkę dla Olusia, mam nadzieję, że się spodoba.

   
 W tak zwanym międzyczasie powstały też podusie, oczywiście nigdzie mi niepasujące.
 
A ponieważ złość na moją kotkę już mi przeszła,

  przedstawiam Wam Megi. Zgadnijcie , kto w moim domu łapie myszy?( podpowiedż- mąż oczywiście:)

Koty.

 Dziś trochę kotów.
Przedstawiam Wam Dzikusa.kot znaleziony na ulicy, kompletnie dziki. Przez pierwszy tydzień siedział w klatce, drapał i gryzł. Następny tydzień spędził pod szafą. Dziś boi się obcych, ale nas kocha nad życie( i my jego też).

 
 

 A ten nie ma imienia, został uszyty wczoraj na próbę.

   

Ma trochę kwadratową mordkę, ale niech będzie, że tak się upasł.
Mamy jeszcze kotkę Megi, ale dziś o niej nie będzie, bo jestem na nią zła.Megi lubi załatwiać się w różnych ciekawych miejscach i właśnie dziś to zrobiła.  Ma więc karę.

 PS. Olusiu kołderka się szyje:)

Naleweczka na dzikim bzie i uśmiechy jesieni.

 Zrobiłam pyszną naleweczkę z dzikiego bzu. Fakt, że ma właściwości lecznicze może być dobrą wymówką.Taką leczniczą naleweczkę można popijać codziennie , ku zdrowotności oczywiście!

   
                                  
Nalewkę robię tak:
 1,5 kg samych owoców dzikiego bzu mocno dojrzałego
1 kg cukru
sok z 2 cytryn
3gożdziki
laska wanilii
0,5 l spirytusu
1,5 l wody
 Owoce zalewam wodą , dodaję wanilię, cukier, sok z cytryn i gożdziki. Chwilę gotuję ok. 5 min , po czym zostawiam na 12 godz. do naciągnięcia. Po 12 godz. przecedzam dokładnie owoce od soku i mieszam ze spirytusem.
I jeszcze kilka uśmiechów jesieni :

   
   

Córusi podusie.

 Obiecałam córci, że uszyję jej podusie. Wstyd powiedzieć- już dość dawno.Owszem, szyłam niejedną ,ale oczywiście wszystkie rozeszły się po ludziach. Najpierw był pomysł :

   

Od pomysłu do realizacji droga niedaleka...

   

No tak , ten facet zawsze potrafi się upozować :)
I ostatni rzut oka w pokoju córki :

   

 A niech ma moja księżniczka na ziarnku grochu!

Kwiaty w moim ogrodzie.

   Dziś zapraszam do oglądania.