Niestety, po powrocie do pracy czasu mam dla niego coraz mniej. Dopiero teraz posadziłam tulipany i narcyzy. Tydzień temu w ziemi znalazł się czosnek. Mam nadzieję na piękny plon, zwłaszcza, że mój ogród dostał solidną dawkę obornika. Jeszcze jest tyle pracy, a tak prędko robi się ciemno. W planach zagospodarowanie łąki, która od jakiegoś czasu leżała odłogiem. Mąż posadził już rząd malin, jeżyn, świdośliwy i morwy. Od zeszłej jesieni rosną na niej jabłonki prowadzone szpalerem -po angielsku, rozpięte na drutach, a od wiosny drzewka kolumnowe. Problemem są jednak sarny, które regularnie niweczą naszą pracę. Trzeba pomyśleć o ogrodzeniu lub o jakimś innym rozwiązaniu, bo łąka parędziesiąt arów ma. Na wiosnę w planach jest posadzenie krzaków borówki amerykańskiej, bo te 17 ;) krzaczków, które już są, ledwo na potrzeby rodziny wystarczają. Powoli wszystko zagospodarujemy. Oby starczyło sił i zapału.
Jestem żoną , matką, domatorką. Najbardziej na świecie kocham moje dzieci, męża i swój dom - wymarzony skrawek nieba.Jeżeli przypadkiem trafisz do mojego świata, proszę ,zostaw choć malutki ślad.
niedziela, 1 listopada 2015
Moja jesień.
Tegoroczna jesień nas rozpieszcza. Słońce, kolory, unoszące się poranne mgły, rozgwieżdżone noce. Jest pięknie i oby jak najdłużej. Ogród usiany kolorowymi liśćmi wciąż cieszy.
niedziela, 20 września 2015
Moje plony.
Po upalnym i pracowitym lecie nastał nareszcie czas zbiorów. Susza dała się we znaki zwłaszcza właścicielce ogrodu- brak wody odkupiłam zapaleniem więzadeł i ścięgien nadgarstka. Dźwiganie konewek zrobiło swoje, a i powrót po długiej przerwie do pracy( komputer+ myszka) dołożyło.
Lato było wybitnie warzywno- owocowe. Pomidory rosły jak szalone,ogórki też, udała się cebula, która lubi słońce. Wszystko już w koszach i słoikach. Czeka na zimę, a coś mi mówi, że tegoroczna zima będzie jak lato- popisowa:)
Bardzo lubię te proste zajęcia domowe- sadzenie, zbieranie, pakowanie w słoje. Lubię swoją pełną piwniczkę, jej ziemny zapach, smaki i kolory lata zamknięte w szkle.
A już niedługo kiszenie kapusty i mgły i długie wieczory i jesienna nostalgia. Czas na wyciszenie...
Lato było wybitnie warzywno- owocowe. Pomidory rosły jak szalone,ogórki też, udała się cebula, która lubi słońce. Wszystko już w koszach i słoikach. Czeka na zimę, a coś mi mówi, że tegoroczna zima będzie jak lato- popisowa:)
Bardzo lubię te proste zajęcia domowe- sadzenie, zbieranie, pakowanie w słoje. Lubię swoją pełną piwniczkę, jej ziemny zapach, smaki i kolory lata zamknięte w szkle.
A już niedługo kiszenie kapusty i mgły i długie wieczory i jesienna nostalgia. Czas na wyciszenie...
niedziela, 6 września 2015
Wracam.
No cóż. Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Roczek zleciał niepostrzeżenie. Wielu zaplanowanych rzeczy nie udało się zrealizować, ale nie żałuję. Ten czas był dla mnie. Odpoczęłam, naładowałam akumulatory. Czas wrócić... Do pracy, ludzi, bloga. Trochę szkoda, że taki stan nie może trwać zawsze...
czwartek, 9 października 2014
Wspomnienie lata.
Lato minęło szybko i niepostrzeżenie. Ani się obejrzałam, jak w ogrodzie zapanowała czerwień i żółć. Za szybko, za mało. Minęło na błogim lenistwie, wylegiwaniu się na słońcu, robieniu sobie drobnych codziennych przyjemności, spotykaniu się z rodziną i przyjaciółmi przy ogniu i kiełbaskach lub żeliwnym kociołku.
Przy altanie powstał mały lawendowy kącik- w donicach, bo na gruncie niestety lawenda u mnie przemarza.
Kwiaty nie zawiodły- kwitły jak co roku bujnie, zachwycały i pachniały odwdzięczając się za troskę.
A i ogród warzywny nie rozczarował. Wydał obfity plon, który teraz leżakuje w spiżarni ciesząc oko i apetyt na lato.
Podczas mojej nieobecności w wirtualnym świecie powstało również wiele nowych szyjątek, ale ich zdjęcia umieściłam w albumie Moje Prace.
To było dobre lato, a ponieważ mam roczną przerwę w pracy zawodowej- czeka mnie jeszcze mnóstwo takich fajnych, bezstresowych chwil w moim prywatnym raju:)
Pozdrawiam.
niedziela, 30 marca 2014
Szyje się, szyje.
Ostatnio nie mam na nic czasu. W pracy postanowiono nas szkolić za unijne pieniądze- wciąż siedzę więc na szkoleniach. Niektórych ludzi z tych szkoleń widuję częściej, niż własnego męża:) W dodatku szycia mnóstwo, nie wspomnę o ogrodzie... Dziś wrzucam to, co ostatnio powstało, a następnym razem będzie ogrodowo...
piątek, 21 lutego 2014
Szewc bez butów chodzi.
Iza z blogowego świata zamówiła u mnie kołderkę dla dziewczynki. Miała być słodka i różowa- a takie właśnie lubię. Zaczęłam szycie i nagle olśniła mnie myśl, że w domu nie mam żadnej ze swoich szycianek! Poduszki ze sklepu , podkładki ze sklepu, dekoracje sklepowe, o aniołkach i króliczkach nie wspomnę, bo małych dzieci u mnie już brak. A może by tak uszyć coś dla siebie? I tak powstał kocyk- kołderka na huśtawkę lub na piknik, doszyję jeszcze tylko podusie i będzie się tu świetnie czytało książki:)
A co w moim Skrawku Nieba? Powoli zbliża się wiosna. Wychodzą krokusy, tulipany, kwitną przebiśniegi.
Pojawili się też nowi mieszkańcy, jest ich cała kolonia i za cholerę nie dadzą się wyeksmitować. Budują gniazda na wszystkich wysokich drzewach wokół domu. Znów nie zbiorę orzechów, bo wszystko zjedzą. Może ktoś ma radę na takich niechcianych gości?
piątek, 27 grudnia 2013
Ciche Święta...
Moje Święta były w tym roku ciche. Bez radości, śmiechu, śpiewania kolęd. Tydzień przed świętami nagle zmarł mój Ojciec. Pogrzeb był 4 dni przed Wigilią. Dzień później dotarła kartka z życzeniami świątecznymi. Powtórzył się scenariusz sprzed 5 lat, kiedy to również w poniedziałek 16, tylko przed Wielkanocą- zmarła moja Mama. Dzień po pogrzebie listonosz przyniósł od niej kartkę z życzeniami. Nawet pogrzeb oboje mieli w tym samym dniu, we czwartek tuż przed świętami.. Zabrała go do siebie na święta...
Trzeba było usiąść do stołu, podzielić się opłatkiem, przygotować puste nakrycie. Trzeba było te święta przeżyć... Więcej było w nich smutku, niż radości.
Cóż , to jest właśnie życie. Narodziny i śmierć. Sens istnienia.
Trzeba było usiąść do stołu, podzielić się opłatkiem, przygotować puste nakrycie. Trzeba było te święta przeżyć... Więcej było w nich smutku, niż radości.
Cóż , to jest właśnie życie. Narodziny i śmierć. Sens istnienia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































