poniedziałek, 5 września 2011

Pożegnanie lata.




Mamy takich przyjaciół, którzy są ludźmi z pasją. Oboje lubią ogród,  on hoduje pszczoły, ona wyrabia świece z wosku pszczelego. Często się spotykamy . Degustujemy wtedy moje nalewki i ich winka własnej roboty. Zawsze jest wesoło.Połączyła nas miłość do przyrody.To właśnie z ich ogrodu są zdjęcia.
 Tu ule, a poniżej kolekcje na ścianie stodoły
I właśnie z nimi żegnaliśmy w sobotę lato . Było łowienie ryb w ich pięknym stawie i grill.A jako że rybka lubi pływać...


Tak więc lato pożegnane i jakby na dowód tego dziś brzydko, zimno i deszczowo. Chyba czas w następną sobotę jesień przywitać... :)

wtorek, 30 sierpnia 2011

O tym, kto w Skrawku Nieba dziury w ziemi robił.

Zamieszkaliśmy  tu jakieś 9 lat temu. Mój synek miał 5 lat . Ciągle biegał po dworze z jakimiś patykami. Te patyki były moją zmorą- znajdowałam je poskładane w różnych miejscach. Właściwie nie wiem, co on z nimi robił, pracy wokół było tyle, że dzieciak miał tzw. luz, bo matka wciąż w ziemi ryła i z pokrzywą walczyła ( sorry Pokrzywko :). Pewnego dnia, na moim zadbanym już trawniku, zauważyłam dziury jakby patykiem wyryte. Podejrzenie padło, że dziecko trawnik dewastuje, choć przysięgał, że nie on. Z początku dziur było niewiele, ale z dnia na dzień przybywało ich coraz więcej! Mój prawie 30- arowy trawnik był dziurawy jak sito!!! Komu chciało się dziurkę przy dziurce w ziemi grzebać? Winowajca wkrótce sam się zdemaskował. Mieszka z nami już od lat i nawet rodzinę założył. Trawnik dziurawi do dziś nie sam, a z gromadką potomstwa. Na zdjeciach poniżej smacznie chrapią w kompostowej pryźmie- dziś odkryte podczas porządków.



Naliczyliśmy 6 małych + matka. Czyż nie są słodkie? A pierwsze zdjęcie w poście to moje kupione dziś na rynku chłopki- nie mogłam się oprzeć ,żeby nie pokazać.

sobota, 27 sierpnia 2011

Kto sieje, ten zbiera :)






Mokre i dość ciepłe lato spowodowało duże szkody w moim warzywniku, ale też i dało urodzaj, gdyż roślinki rosły jak na drożdżach.Tabuny ślimaków zżerały wszystko, co spotkały na swej drodze, a zaraza dziesiątkowała pomidory. Sieję zawsze dużo, by starczyło i dla mnie. Pomidory już wyrwane- te, które nie dojrzały dojrzewają na ciepłym strychu. Dynie są naprawdę gigantyczne i przepięknie wybarwione- jeszcze rosną, więc z zupką dyniową muszę poczekać.W tym roku wyrosły nawet na żywopłocie! Kabaczki i cukinie mocno obrodziły, musiałam je zwozić do piwniczki taczką. Uwielbiam cukinię,mogę nią się stale żywić. Z żółtej zrobiłam pyszny dżem. Jest rewelacyjny i pachnie tak, jak pomarańczowy lub cytrynowy.Winogron czeka na zerwanie i do butli! Będzie niebiańskie winko na długie zimowe wieczory.Piwniczka powoli się zapełnia .Będzie co jeść i czym obdarowywać. A w planach mam już powiększenie ogrodu warzywnego o ogród kwiatowy. Przecież w końcu mam jeszcze niezagospodarowane jakieś pół hektara!

niedziela, 21 sierpnia 2011

Nie chcę wyjść z wprawy...

Miałam na urlopie szyć, jeździć na rowerze itd. tymczasem kurs prawa jazdy zabrał mi wszystkie wolne chwile. Żeby nie wyjść z wprawy powstały trzy anioły zalatujące lekko jesienią....






wtorek, 9 sierpnia 2011

JOHOHO ! juhuhu!

Johoho i johuhu zdałam właśnie prawo jazdy za pierwszym razem i maja córcia też- zdawałyśmy dziś razem !!!!!
 Idę pić wódkę! Pozdrawiam  pana egzaminatora Marka K. z Jeleniej Góry. Ijooohooohooo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!