Bardzo długo mnie tu nie było, choć odwiedzałam Was po cichaczu. Nadmiar spraw, obowiązków i kłopotów- po prostu życie. Ale jestem, żyję, tworzę i doglądam ogrodu, czego dowody poniżej:
moje ukochane braciszki-bo tak je nazywam, mają uśmiechnięte buźki( jak kozy, z postu poniżej!), bo ja- urodzona pesymistka -lgnę do wszystkiego, co się uśmiecha
fotki wiosny z mojego ogrodu dla tych wszystkich szczególnie, którzy wiosną nie mają czasu się zachwycić
i wiosna w każdym kątku
W następnym poście opowiem, co się dzieje w warzywniku i jak tam moja armia. A żeby nie było monotematycznie- ostatnie aniołki, bo na gęsinę patrzeć już nie mogę:
Trójca- Sprawny Inaczej- to ten z dłuższą nogą,Kurdupel w środku i Śliczny pod lampą.
I sesja" z osobna"
Jestem żoną , matką, domatorką. Najbardziej na świecie kocham moje dzieci, męża i swój dom - wymarzony skrawek nieba.Jeżeli przypadkiem trafisz do mojego świata, proszę ,zostaw choć malutki ślad.
środa, 13 kwietnia 2011
niedziela, 27 marca 2011
Parę słów.
Zaczęła się wiosna i pracy mnóstwo, nie ma czasu na pisanie postów. Zaglądam do Was też rzadziej, ale wciąż jestem ,chociaż na krótko.Szycia też mniej z racji innych naglących zajęć. Takie tam świąteczne fiu-bździu.
A teraz to ,o czym marzę, a co jeszcze się nie spełniło-kózki niestety sąsiadki, nie moje.
Zauważyłyście, że kozy i koty zawsze się uśmiechają? Pozdrawiam z kozim uśmiechem.
A teraz to ,o czym marzę, a co jeszcze się nie spełniło-kózki niestety sąsiadki, nie moje.
Zauważyłyście, że kozy i koty zawsze się uśmiechają? Pozdrawiam z kozim uśmiechem.
niedziela, 13 marca 2011
Sezon rozpoczęty.
Wczoraj wspólnie z mężem zaczęliśmy sezon w ogrodzie. Pogoda była piękna, więc można było popracować, a pracy jest co niemiara! Dużo zniszczeń mrozowych, krecich i norkowych. Róże mimo ociepliny-przemarzły, trawnik to pobojowisko.Przycinałam bukszpany, a trochę ich mam, świerki i powojniki.
Jak widać fantazja mnie poniosła. W tle malownicze kupy suchej trawy i inne badziewia. A żeby była lepsza motywacja ,oto, co działo się w trakcie :
Ja wiem , że post, że mięso szkodzi itd., ale jak się porządnie pracuje, to trzeba porządnie zjeść.
Po całym dniu pracy wieczorkiem łapki bolały i ramionka i plecki i stawy, aż trzeba było maścią przeciwbólową smarować, której nazwy nie wymienię, co by reklamy nie robić. A dziś zakwasy :((((
Na pocieszenie więc króliczek dla Aradhel powstał, mam nadzieję, że fajny jest. Buziaczki dla wszystkich odwiedzających.
Jak widać fantazja mnie poniosła. W tle malownicze kupy suchej trawy i inne badziewia. A żeby była lepsza motywacja ,oto, co działo się w trakcie :
Ja wiem , że post, że mięso szkodzi itd., ale jak się porządnie pracuje, to trzeba porządnie zjeść.
Po całym dniu pracy wieczorkiem łapki bolały i ramionka i plecki i stawy, aż trzeba było maścią przeciwbólową smarować, której nazwy nie wymienię, co by reklamy nie robić. A dziś zakwasy :((((
Na pocieszenie więc króliczek dla Aradhel powstał, mam nadzieję, że fajny jest. Buziaczki dla wszystkich odwiedzających.
piątek, 11 marca 2011
Moja armia.
Trochę tu mnie nie było, ale ostatnio dużo złego dzieje się wokół mnie. To chyba przez te wybuchy na słońcu :((
Wiele spraw do przemyślenia, wiele po prostu do przyjęcia, mimo,że się z nimi nie zgadzam . Cóż, to chyba życie... Czasem mam wrażenie, że im jestem starsza, tym problemy zamiast maleć- rosną i coraz częściej dostrzega się bezsens...
Danusia ze Ściborówki napisała wiosenny post.Ja też nie próżnowałam. Na parapecie rośnie już moja armia. drobne kiełki pchają się na świat. Po to, by urosnąć ,dojrzeć ,wydać plon. Sens istnienia?
To moje ukochane pomidorki.
Pomyslałam też, że czas zlać domowe winko. Jest go niewiele, bo w ubiegłym roku winogron słabo owocował z powodu przymrozków, ale jest pyszne . I mocne!
Może osłodzi życie i rozjaśni umysł? Pozdrawiam wszystkich czytających.
Wiele spraw do przemyślenia, wiele po prostu do przyjęcia, mimo,że się z nimi nie zgadzam . Cóż, to chyba życie... Czasem mam wrażenie, że im jestem starsza, tym problemy zamiast maleć- rosną i coraz częściej dostrzega się bezsens...
Danusia ze Ściborówki napisała wiosenny post.Ja też nie próżnowałam. Na parapecie rośnie już moja armia. drobne kiełki pchają się na świat. Po to, by urosnąć ,dojrzeć ,wydać plon. Sens istnienia?
To moje ukochane pomidorki.
Pomyslałam też, że czas zlać domowe winko. Jest go niewiele, bo w ubiegłym roku winogron słabo owocował z powodu przymrozków, ale jest pyszne . I mocne!
Może osłodzi życie i rozjaśni umysł? Pozdrawiam wszystkich czytających.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































